W świecie urody, mody i showbiznesu...

Polanica-Zdrój – magiczne uzdrowisko z turystycznym twistem

0 37

O tym kurorcie u stóp Gór Bystrzyckich i Gór Stołowych słyszał chyba każdy. Większości z nas kojarzy się z nieśpiesznym, jak w innych tego typu miejscach, rytmem i kuracjuszami raczącymi się wodą z charakterystycznych kubeczków z dziubkiem. Polanica-Zdrój oferuje jednak znacznie więcej niż wyjątkowe kuracje dla podratowania zdrowia. To nowoczesne, pełne atrakcji miejsce, które stawia na odpoczynek w stylu slowlife dla turystów indywidualnych i rodzin z dziećmi. Każdy będzie tu miał co robić i jest się tu czym zachwycać, bez względu na to, czy chcemy tu spędzić aktywny weekend czy wyluzowany urlop. Sama się o tym przekonałam?


Kurort do polubienia

Za co można polubić Polanicę-Zdrój od pierwszego wejrzenia? Za stylowy look, nutkę niewymuszonej elegancję w postaci odrestaurowanych willi i pensjonatów, spokój i ład. Centrum nie jest zagracone straganami z plastikiem i budkami z przekąskami. Jest tu klimatycznie, czysto i zadbanie, bez większych tłumów nawet w weekendy. A to zapewne dlatego, że rozłożysty układ miasta zachęca do spacerów, w każdym zakamarku można znaleźć coś ciekawego do zwiedzenia albo z miejskiego deptaka wybrać się na górską wędrówkę.
Jak przystało na uzdrowisko jego sercem jest pijalnia wód mineralnych. W secesyjno-klasycystyczny budynku za niewielką opłatą skosztujemy wody ze źródła Wielka Pieniawa. Pomaga na schorzenia: układu trawienia, układu krążenia i układu moczowego plus działa zbawiennie, po mocno zakrapianej imprezie. Czy ta woda jest smaczna? To już sprawa indywidualna, ale do wyboru są dwie  ciepła i bardzo zimna, więc zawsze jest alternatywa, a poza tym pijemy ją przecież, dla zdrowotności. A właściwie nie pijemy, tylko się nią raczymy, powolutku i w spokoju, czemu służą miejsca do siedzenia, naczynka z dziubkiem czyli pijałki i wyjątkowa atmosfera tego miejsca. Woda spływa tu po wewnętrznych ściankach instalacji wykonanych z witrażowego szkła w miodowym, kojącym kolorze i do tego podświetlanych. Czysta magia? Oczywiście jest i hala spacerowa z kawiarenką i sklepikami z pamiątkami. Taki czas na popołudniowy relaks z kawą i ciasteczkiem.

Teraz już czas na spacer główną promenadą Parku Zdrojowego. Wychodzimy z pijalni, mijamy muszlę koncertową, sanatorium Wielka Pieniawa i czeka na nas magia natury, zieleni i wody oczywiście, bo oryginalnych fontann tu nie brakuje. W polanickim parku zachwyca słynna Kolorowa Fontanna, która w sezonie letnim po zmroku zaprasza na pokazy światło i dźwięk. Jest też nawiązująca do szachownicy, także wieczorami podświetlana, fontanna w Parku Szachowym i sporo uroczych wodnych elementów, gdzie woda wylewa się ze stylizowanych dzbanów, szemrze w miniujęciach albo opływa kamienną kulę-ziemię, w której przegląda się błękit nieba. Wszak Polanica-Zdrój słynie z wód. Warto dodać, że już bezpłatnie, tutejszego mineralnego eliksiru można się napić w ujęciu w altance na szczycie zadbanej promenady. Góruje nad alejką, która wiosną ozdabiają łany różnokolorowych tulipanów. Co ciekawe, w altance ukryto niedawno kapsułę czasu, do otwarcia za kolejne 100 lat?

Z czego jeszcze słynie Polanica-Zdrój? Z Parku Różaneczników na obszarze pół hektara te piękności kuszą feerią barw na przełomie maja i czerwca, tworząc niepowtarzalną scenerię. Wieńczą alejki, budują ukwiecone girlandy i tajemne przejścia Gąszcz kwiatów jest wyjątkowo obfity, a krzewy olbrzymie, bo niektóre mają po 100 lat. Tu selfie jest wręcz obowiązkowe!

Z łapką, serduszkiem, wózkiem

Takimi m.in. piktogramami oznaczone są tutejsze szklaki po różnych częściach Parku Zdrojowego i nawet jeszcze dalej. Szlak z łapką to Szlak Niedźwiadka, który wiedzie m.in. przez Park Leśny, gdzie stoi rzeźba niedźwiedzia polarnego. Stoi tu nieprzypadkowo, bo ponad 100 lat temu naukowcy stwierdzili, że to właśnie tutaj dotarł lodowiec skandynawski, wpływający na kształt okolicznych gór. O niedźwiedziu mówią także polanickie legendy, a my dziś w miejskiej przestrzeni odnajdziemy kilkanaście figurek tego futrzaka. Jest miś-redaktor, miś-kuracjusz, misie-szachiści, misie-grający w szachy. Warto odszukać je wszystkie albo przynajmniej większość. Dzieci zrobią to bez trudu z pomocą terenowej gry Zielony Patrol. Do odebrania w Informacji Turystycznej w Parku Szachowym.

Rodziny z dziećmi mogą przemierzać uzdrowisko szklakami oznaczonymi wózkiem albo dwoma ludzikami. Są to szlaki niezbyt długie i niezbyt wymagające. Nawet małe nóżki dadzą radę. Za to Szlak Serduszkowy to już całe 28 kilometrów! Malownicza pętla wiedzie od centrum uzdrowiska po dwa otaczające je pasma górskie: Góry Stołowe i Góry Bystrzyckie. Stopień trudności średni, ale naprawdę warto włożyć trochę wysiłku. Widoki i satysfakcja bezcenne!

Relaks na trawie i na dwóch kółkach

Jedną z części Parku Zdrojowego jest Park Józefa. Trochę z dala, najspokojniejszy i najbardziej slow. Pośród ogromnych kasztanowców na zielonej łące zrobimy tu sobie śniadanie na trawie, naśladując rzeźby – postacie kuracjuszy, a może pary zakochanych? Wśród alejek odszukamy stylowej damy z pieskiem i doktora Józefa Matuszewskiego. To postać dla miasta bardzo zasłużona. Lekarz zdrojowy, społecznik, założyciel Towarzystwa Miłośników Polanicy zwany był tu doktorem Judymem. Zasłynął z leczenia mleczkiem pszczelim i ma w mieście ulicę swego imienia.

Po śniadaniu czas na coś pożywniejszego, a dobrych lokali w Polanicy-Zdroju nie brakuje. Obfituje w nie centralny deptak, gdzie czeka np. swojska restauracja Europa. Kuchnią z regionalno-oryginalnym menu kusi restauracja w Villa Polanica. Filet z pstrąga kłodzkiego i ciekawie zaaranżowana zupa grzybowa to jest coś! A już na deser zajrzyjmy do budki z goframi przy wejściu do parku od ulicy Parkowej. W Pysznej Budce jest pyszniej niż nad morzem, o czym świadczy stała kolejka oczekujących łasuchów.

Dla kogo samo spacerowanie to ciut za mało, ma do wyboru atrakcje z łykiem adrenaliny. Na małych i dużych czeka letni tor saneczkowy Góralka, a na miłośników dwóch kółek – MTB Cross Country Park. To otwarte niedawno wyjątkowe miejsce dla fanów kolarstwa górskiego. Jest tu ścieżka single track dla dyscypliny XC z przeszkodami, park umiejętności, pump track i wszystko czego potrzeba mniej lub bardziej doświadczonym kolarzom do szczęścia oraz dobrej zabawy. Miejsce czeka na chętnych na przygodę do końca października.

Od szklanej różdżki do

Kto lubi szklany design zapewne wie, że Polanica-Zdrój i jej okolice mają w tym względzie wyjątkowe tradycje. Działało tu Gimnazjum Zdobienia Szkła, a w pobliskiej Szczytnej – Zasadnicza Szkoła Zawodowa Przemysłu Szklarskiego. Uczęszczała do nich Irena Santor, która z desek tutejszego Teatru Miejskiego trafiła do zespołu Mazowsze.


Dziś szklarskie zakłady poznikały, ale niemal cudem ocalała Manufaktura Szkła Barbara. Prowadzi do niej Szklak Szklarski z piktogramem kielicha albo stylizowanego wazonika. Zaczynamy pod sanatorium Wielka Pieniawa. Tu przysiądziemy przy stoliku wraz z prof. Zbigniewem Horbowym, jego przyjacielem doktorem Wiesławem Malkiem i jamnikiem Horacym II. Profesor Horbowy to projektant i twórca słynnego szkła kolorowego, które do dziś jest dumą kolekcjonerów i ozdobą wielu polskich domów. Idziemy, zaglądając do Miejskiego Teatru im Mieczysławy Ćwiklińskiej, gdzie w foyer czekają abstrakcyjne witraże autorstwa profesora. Potem mijamy zabytkowe budynki, które mieściły, lub nadal mieszczą, sklepu ze szklanymi wyrobami i cristallerie czyli punkty ze szkłem kryształowym. Ścieżki prowadza nas obok budynków, gdzie mieszkali pracownicy huty szkła i szlifierni szkła kryształowego. To co najważniejsze to pokaż robienia szklanych cacek w samej manufakturze. Mistrz i jego jedyna obecnie uczennica na naszych oczach wyczarowują ze szklanej różdżki słonika, kogucika, świnkę, kwiatka? Za pomocą kształtek, prętów, cążek i dzięki artyzmowi tworzą się tu dzieła sztuki, które każdy zabierze z Polanicy-Zdroju na pamiątkę.

Hanna Schwarz

fot. Monika Kaczmarczyk

Leave A Reply

Your email address will not be published.