W świecie urody, mody i showbiznesu...

Rytuał Lazurowy w Feniks SPA w Warszawie – relaks i nawilżenie w morskiej nucie zapachowej

0 18

Lato zapowiada się zostać z nami jeszcze przez chwilę, słońce w dalszym ciągu delikatnie grzeje, większość z nas ma urlop już za sobą. W taką piękną pogodę warto zafundować sobie przyjemność z morską nutą, która wyjątkowo bardzo pasuje do pięknej aury.

Feniks SPA, mieszczące się na ul. Giełdowej 4a w Warszawie co jakiś czas przygotowuje dla swoich klientów pakiety sezonowe, które zapobiegają nudzie, pasują do pory roku czy nastroju ludzi. Miałam niebywałą przyjemność testować jeden z ich pakietów – Rytuał Lazurowy z sezonowego menu Letni Zefir. Czy mi się podobało, jakie były rezultaty oraz na czym polegał Rytuał Lazurowy- o tym poniżej

Kilka słów wstępu o samym Feniks SPA. Położony niby na uboczu choć ze świetnym dojazdem do centrum, miejscami parkingowymi instytut SPA znajduje się na nowym osiedlu. To, co rzuca nam się w oczy już przy wizycie na stronie Feniks SPA i na wejściu, to umiłowanie do koloru fioletowego. Wszystkie gabinety, a nawet akcesoria (ręczniki, szlafrok) są ujednolicone i gustownie połączone z bielą oraz ecru.

Na wejściu wita nas przesympatyczna Pani, która sprawia, że czujemy się jak w domu. Jako dziennikarka testowałam wiele zabiegów, byłam w niejednym gabinecie i Day Spa. To co sprawia, że nie wróciłabym do miejsca ponownie to sztuczne zadęcie, które sprawia, że czuje się spięta podczas gdy mam się rozluźnić. W Feniks SPA tego nie czułam, dzięki czemu rozluźniłam się i wyjątkowo zrelaksowałam. Po przebraniu się w fioletowy szlafrok Pani Monika Teodorczak zaprowadziła mnie do jednego z pokoi, w którym panował przyjemny dla oka półmrok. Było w nim przygotowane łóżko do pierwszej części rytuału, w którym rozpieszczane było moje ciało od szyi w dół.

W tej części rytuału używane były kosmetyki Thalmer. Pani Monika rozpoczęła od dokładnego, gruboziarnistego peelingu całego ciała łącznie ze stopami. Peeling złuszczył szary obumarły naskórek, a jednocześnie nawilżył ją i pozostawił przyjemny film na skórze. Po zmyciu peelingu Pani Monika zaaplikowała mi maskę poprzez przyjemny masaż całego ciała, owinęła mnie w folię, przykryła kocami i pozwoliła się chwilę zdrzemnąć. Po takim masażu tylko o tym marzyłam!  Po zmyciu maski Pani Monika wykonała mi bardzo dokładny masaż i nałożyła mi odżywczy krem. Po tej części zabiegu już czułam się lepiej. Moje nogi były dużo lżejsze, skóra lepiej ukrwiona i odprężona.

W drugiej części Rytuału Lazurowego rozpieszczana była moja twarz. Pani Małgorzata Pieniążek poprowadziła mnie przez gąszcz pytań dotyczących mojej cery i dobrała najbardziej odpowiedni preparaty do mojej cery. Tu muszę zaznaczyć jedną szalenie ważną rzecz. Wielokrotnie słyszałam jak w gabinetach sztywno trzyma się wypisanych kroków w wykupionych rytuałach. Kosmetyczka ma wypisany, że w rytuale ma używać konkretnych kosmetyków i to robi, mimo, że na daną skórę coś innego podziałałoby lepiej. Pani Małgosia podąża za wyznaczonymi fazami tego rytuału, jednak jeśli widzi, że inny kosmetyk będzie bardziej służył skórze pacjentki, to dobiera go tak, by klientka wyszła zadowolona a jej skóra wyglądała jak najlepiej. Tak też było i u mnie.

Mam mieszaną skórę z tendencją do przesuszania w okolicach oczu i na czole. Pani Małgosia zmyła mi makijaż z twarzy, szyi i dekoltu za pomocą Litycznego żelu oczyszczającego z Epionce. To, co zostało w mojej pamięci to fakt, że żel przyjemnie chłodził dzięki zawartości mentolu. Kolejnym krokiem była tonizacja skóry. Po dokładnym oczyszczeniu buzi i dekoltu, Pani Małgosia wykonała mi peeling kawitacyjny, który miał na celu usunięcie obumarłego naskórka. Skóra dzięki temu była gładsza i miała lepiej wchłaniać właściwości odżywcze płynące z kosmetyków użytych później. Takim kolejnym krokiem po peelingu kawitacyjnym i oczyszczeniu twarzy z naskórka tonikiem była aplikacja maski łagodząco-nawilżającej marki Olos, którą trzymałam na twarzy przez kilkanaście minut. Podczas tego czasu leżenia dowiedziałam się jak powinnam dbać o moją skórę, co stosować, by ją nawilżyć i by nie wpaść w pułapkę przesuszania skóry trądzikowej, która wtedy wytwarza dodatkową ilość sebum. Takie dobre rady uzyskane z ust profesjonalistki są niezwykle cenne, bo można z nich skorzystać i nauczyć się czegoś o swojej skórze. Jak pokazują badania, większość kobiet błędnie ocenia rodzaj i stan swojej cery, bo określa je na zasadzie czarne-białe, a nie dostrzega, że w skórze tłustej można mieć problemy z wysuszeniem pewnych partii a skóra wrażliwa może być także naczynkowa. Dodatkowo rodzaj naszej skóry nie jest taki sam przez całe życie a ewoluuje. W związku z tym warto wiedzieć jaką skórę posiadamy i z jakimi przypadłościami mamy się zmagać, by dopasować codzienną pielęgnację do naszych potrzeb.

Po zmyciu maski już jako zwieńczenie części drugiej rytuału Pani Małgosia nałożyła krem kończący zabieg, którym był Medical Barier Cream marki Epionce.

Rytuał trwał około 2 godzin. Przez ten czas ani przez chwilę nie czułam znudzenia, a jestem osobą, która raczej nie lubi bezczynności. Wychodząc z Feniks Spa czułam się cudownie. Miłe pożegnanie, uśmiech pań i moja obietnica, że jeszcze kiedyś tam wrócę nie zostanie bez pokrycia. Oprócz widocznej poprawy skóry twarzy (podobno jeden zabieg miał niewiele zdziałać, ale moja skóra była pięknie rozświetlona a do tego przez 2 tygodnie nie miałam żadnych nowych zmian trądzikowych) i gładkiego i miękkiego ciała od stóp po szyję otrzymałam bagaż cennych rad, które po dziś dzień wykorzystuje. Polecam Feniks Spa nie tylko na ciekawe i bogate rytuały ale także zabiegi i serię na twarz czy ciało. Wykwalifikowany personel, który nie zmienia się co miesiąc i zna nas oraz naszą skórę to ogromna wartość, o której coraz częściej zapominają właściciele wellness&Spa czy gabinetów. Pamięta natomiast o tym Feniks Spa co ja bardzo sobie cenię.

Ewelina Rybałtowska

Instytut Zdrowia i Urody FENIKS ul. Giełdowa 4a lok U2 01-211 Warszawa; Tel/Fax +48 (22) 412 64 65 www.spafeniks.pl

Leave A Reply

Your email address will not be published.